Amiens

Podróże po Francji. Przelotem w Amiens

Ula Ryciak
2007-05-01, ostatnia aktualizacja 2007-01-08 13:02

Na północy Francji, między pasmem niewysokich Wogezów i bujnymi lasami Ardenów, rozciąga się równinna Pikardia. W średniowieczu słynęła z produkcji sukna, dziś zwana jest krainą katedr

Nad Amiens, stolicą Pikardii, niewątpliwie unosi się duch najsłynniejszego mieszkańca – Juliusza Verne’a (1828-1905). Pisarz, przeniósłszy się tuz Paryża na życzenie żony, pisał w liście do przyjaciela, że ludzie w Amiens są przyzwoicie obyci, a atmosfera spokojna. On sam, niespokojny z natury, wielbiciel przygód, podróżnik, tutaj właśnie w 1873 r. odbył lot balonem odnotowany nazajutrz na pierwszej stronie “Journald’Amiens”. Towarzyszył mu Eugene Godard, doświadczony aeronauta francuski, z którym wówczas podobno żaden inny nie mógł się równać.Balon był “względnie mały, napełniony gazem doskonałym do oświetlania,ale o miernej sile wznoszenia”. Podczas trwającego 24 min spaceru powietrznego znoszony przez wiatr ku południowemu wschodowi autor”Pięciu tygodni w balonie” z wysokości 800 m oglądał bujne ogrody Amiens, wijącą się jak cienka wstążeczka Sommę, uliczki podobne do poplątanych sznurowadeł i wystającego na tle małych domków gotyckiego olbrzyma – katedrę Notre Dame.

***

Kto dziś powtórzyłby wyczyn pisarza, z wiklinowego kosza dostrzegłby odbudowane po wojnie liczące 132 tys. mieszkańców miasto. W jego północnej części przykuwa uwagę piękna średniowieczna dzielnica Saint-Leu. Niewysokie, wąskie, połączone bokami domy niekiedy mają tylko jedno okno na piętrze, często niebieskie czy zielone okiennice.Dzielnica ta nie bez powodu nazywana jest Małą Wenecją Północy. Roi się tu od kanałów, kanalików, mostów, stawów. Spacer można urozmaicić godzinnym rejsem jedną z dwunastu gondoli (5 euro, dzieci do 16 lat4,20, do 10 lat – 2,50, w sezonie gondole trzeba rezerwować kilk agodzin wcześniej).

Gdyby wiatr popchnął balon w kierunku południowym, tuż nad ul. République wynurzyłby się wzniesiony za Napoleona III w 1867 r. budynek z niewielkim ogrodem, obecnie Muzeum Pikardii. Obok zbiorów francuskiej sztuki średniowiecznej obejrzymy tu XVIII-wieczne malarstwo, ceramikę z okresu rewolucji, rzeźby z XIX w. oraz monumentalne malowidła Puvis’ade Chavannes’a (Rue de la République 48, wtorek-niedziela 10-12.30,14-18, bilet 4 euro, dzieci do 16 lat 2,50).

Ale tym, co bez wątpienia przykułoby wzrok każdego areonauty unoszącego się nad Amiens,byłaby katedra Notre Dame, arcydzieło francuskiego gotyku. Budowę na zlecenie biskupa Evrarda de Fouilloy rozpoczęto w 1220 r., dwa lata po tym, jak spłonęła trafiona piorunem jej romańska poprzedniczka. Prace trwały pół wieku i zaowocowały jednorodną stylowo budowlą, której bryła ma 145 m długości, nawy mierzą 42 m wysokości, a wieże 113 m, co sprawia, że nie tylko przewyższa gabarytem słynne katedry z Reims czy Beauvais, ale bije na głowę wszystkie stylowe rywalki na świecie.

Ogrom świątyni przytłacza już od progu. Strzelistość ścian, wertykalizm wszystkich elementów w pełni wyrażają niepewność człowieka wobec Stwórcy, który “wszystko uładził wedle miary, liczby i wagi”.Przestrzeń niemal wsysa śmiertelnika ku górze, a unosząc głowę, ma się wrażenie, że łuki sklepienia giną w przestworzach. Gęsty, niemal natarczywy rytm filarów potęguje niepokój. W bocznych kaplicach stoją XIII-wieczne posągi biskupów o nienaturalnie wydłużonych sylwetkach.Prezbiterium oddzielają od ambitu (przedłużenie naw bocznych wokół prezbiterium) żelazne kraty oraz balustrady z kamiennymi figurami,które przedstawiają żywot św. Firmina, patrona Pikardii i pierwszego biskupa Amiens. Na środku katedry w posadzce znajduje się czarno-biały labirynt, który wieki temu pokutnicy pokonywali na klęczkach. Chyb anajwiększe wrażenie robią witraże – feeria barw oszałamia, a kolorowe szyby promieniują światłem.

***

W Amiens, gdzie narodziła się m.in. słynna wyprawa „W osiemdziesiąt dni dookoła świata”, trzeba poświęcić kilka godzin na wędrówkę szlakiem jej autora. Po drodze do domu muzeum miniemy uniwersytet imienia Verne’a,cyrk, którego otwarcia dokonał w 1889 r., jego pomnik, cmentarz św.Magdaleny, gdzie spoczywa w grobowcu ozdobionym piękną rzeźbą Alberta Roze’a przedstawiającą wydobywającego się spod płyty nagrobnej pisarza z ręką wzniesioną do góry. W końcu bulwarem (oczywiście jego imienia)dojdziemy do muzeum Juliusza Verne’a na Rue.

W dwupiętrowym domu pisarza uchodzącego we Francji za dziadka science fiction wśród wielu drobiazgów osobistych zobaczymy m.in. olbrzymi globus, z którym podobno się nie rozstawał. Co ciekawe,okna gabinetu wychodzą (zgodnie z życzeniem Verne’a) na tory kolejowe,jakby ten zapalony podróżnik chciał mieć oko na odjeżdżające pociągi,podczas gdy podróżował w wyimaginowanym świecie swoich powieści:”Podróż w miejscu to czasem więcej niż sama podróż, to jest jak jakiś sen, tyle tylko, że ciągle za krótki” – pisał w jednym z listów.

CDN – już za jakiś czas…

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s